Nerwowe stukanie w drzwi i zapach mdłych perfum
przedostający się do mieszkania sprawił, że poczułam niemiły uścisk w żołądku,
wiedząc, kto stoi pod drzwiami.
-Idź stąd.- niemalże widziałam jego twarz, na której pojawił
się grymas; chciałby zapalić, wykrzyczeć kilka przekleństw, wpaść tu i mnie
całować, lecz nie pozwalał sobie, bo wiedział, że obok mieszka nerwowa
sąsiadka. Wiedział też, że nie lubię posłodzonej trzema łyżeczkami kawy i
rozczulania się nad sobą oraz sterty starych gazet w kuchni które czytał
Piotrek.
-Ludka, proszę, porozmawiajmy normalnie.- podkreślił
„normalnie, bo uważał mnie na rozchwianą emocjonalnie wariatkę, jaką z
pewnością byłam; bo kto o zdrowych zmysłach całuje faceta, potem go policzkuje,
potem znów całuje, ciągnie do jego auta, tam pozwala mu na dość sporo,
delikatnie ujmując, potem ucieka tylko po, by pozwolić mu się gonić przez pół
miasta, następnie wpuszcza go do domu i spędza z nim noc, pijąc owocową,
zimniejszą z każdą minutą herbatę i paląc mnóstwo papierosów.
-Piotrek zaraz wróci.- zimny śmiech za drzwiami i kopnięcie
w ścianę; tak przynajmniej dzieje się to w mojej głowie.
-Ludmiła, nie próbuj kłamać. Nie umiesz.- o tym też doskonale
wiedział; cały czas próbowałam go oszukiwać, a on wyśmiewał moje czerwone
policzki, nerwowe mruganie i bawienie się guzikami od koszuli. Zbyt dobrze mnie
znał.
Rozchwiania emocjonalne zazwyczaj prowadzą do tragedii, a
jedną z nim niewątpliwie może być wpuszczenie Bartmana do środka.
-Czego ty ode mnie jeszcze chcesz, co?
-Mógłbym się napić z tobą kawy.- wzrusza ramionami i idzie
do kuchni. Pasował tutaj; pasował do szafek koloru olchy i ogromnego dębowego
stołu, który Piotrek kupił mi na urodziny, bo widział że mi się podoba.
-Mógłbym cię też przytulić, bo widzę że jesteś w rozsypce,
ale pewnie wyrwiesz się z krzykiem i stwierdzisz, że z ciebie kpię.
Wpatrywałam się w jego sylwetkę krzątającą się po mojej
kuchni, grzebiącą w moich szafkach i parzącą herbatę w moich ulubionych
kubkach; niebieska koszula opinała się na umięśnionym torsie i plecach, a
zapach perfum unosił się w całym pomieszczeniu, wprawiając mnie w stan lekkiego
otępienia.
Bez słowa postawił przede mną parującą, nieposłodzoną ciecz
i odpalił mi papierosa, którego od dłuższego czasu trzymałam w ustach. Próbował
dotknąć dłonią mojego policzka, lecz odsunęłam się gwałtownie, nie pozwalając
mu na to.
W sprawach bliskości byłam po prostu facetem; nie lubiłam
przytulania po seksie, a czuła i uczuciowa byłam tylko wtedy, gdy przesadziłam
z wódką lub winem. Przytulałam się wtedy do Piotrka, mówiłam mu, że kiedyś się
pobierzemy, kupimy uroczy, biały domek pod Rzeszowem, którego strzegł będzie
biały labrador, w ogródku będą bawić się Kubuś i Tosia, czyli wspólne dzieło
upojnych nocy na starym, skrzypiącym łóżku po jego babci, które tak
uwielbiałam.
On też znał mnie bardzo dobrze i wiedział, że gdy tylko
wytrzeźwieję, będę go przepraszać za bzdury, które wygadywałam kilka godzin
wcześniej i kochać się w tymże właśnie łóżku po babci, które skrzypiało przy
każdym naszym ruchu; za każdym razem, gdy leżeliśmy obok, nie spleceni w
uścisku, lecz oddaleni od siebie, usiłowałam zarzucić mu ręce na szyję i
próbowałam wynagrodzić mu jakoś tą jazdę bez trzymanki, lecz on z uśmiechem
zrzucał moje dłonie ze swojej klatki piersiowej i mówił, że wie jak bardzo tego
nie lubię.
-Nie kochasz Piotrka.- słyszę drwiący głos Bartmana i patrzę
na niego wzrokiem przepełnionym nienawiścią; jak zwykle nic nie rozumiał i
próbował uwieść mnie jakimiś żałosnymi bajerami.
-Wyjdź. Po prostu wyjdź.
-Jaki jest sens tkwienia w związku, skoro go oszukujesz i
zwodzisz? Jesteś zła, bardzo bardzo zła.- wymruczał w moje ucho, przysuwając
się. Tym razem nie wykonałam żądnego ruchu, beznadziejnie czekając na to co się
zdarzy.
-Staram się. Po prostu wiem, że nie mogłabym mu tego zrobić,
nie mogę od niego odejść.- zaciskam pięści, bo zaczęłam tłumaczyć mu się ze
spraw, o których nie miał pojęcia; byłam tak żałosna, że miałam ochotę się
rozpłakać.
-I dlatego spędziłaś ze mną noc?- pyta kpiąco, unosząc brwi
i przywołując na usta ten uśmiech, który wzbudzał we mnie instynkt mordercy.
-Pocałowałam cię raz czy dwa, to wszystko. Nie uważasz, że
wyobrażasz sobie za dużo?- teraz to ja kpiłam, ja była władcą i ja decydowałam
o tym, na jak dużo może sobie pozwolić.
-Nie chodzi mi o te pocałunki, chociaż, notabene,
zazdroszczę Piotrkowi. Wydaje mi się raczej, że zdradziłaś go w inny sposób.
Duchowy.- roześmiałam się głośno, bo brednie, jakimi mnie karmił, nadawały się
tylko do kabaretu; błądził oczami po mojej sylwetce, zatrzymując się na
piersiach i gapiąc się w nie bezczelnie.
-Przyznaj się, przed przyjściem tutaj wychyliłeś połówkę, bo
nie miałeś śmiałości na trzeźwo, co?- widać było po jego zaciśniętych pięściach,
że trafiłam w samo sedno, bo zdenerwowany wstał i zaczął krążyć po kuchni.
-Myślisz, że nie mam na tyle odwagi na to, by cię
pocałować?- zapytał wściekły, niebezpiecznie się do mnie zbliżając.
-Nie.- roześmiałam się, gasząc peta w popielniczce, a on
zaczął udowadniać mi, jak bardzo się myliłam i jak naiwna byłam sądząc, że
przylazł tutaj tylko po to, żeby ze mną porozmawiać. Obcałowywał całe moje
ciało, jedną ręką trzymał mnie za udo, drugą rozpinał stanik, drugą ściągał
spodnie, drugą pieścił piersi, drugą tarmosił mnie za włosy; ona była wszędzie.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, a ja poddałam się temu, co ze mną
wyrabiał; był dobry, naprawdę dobry i doskonale tłumił obraz Piotrka w mojej
głowie.
Mojego kochanego Piotrka.
_____________
No, to macie Zbysiałkę.
Od wczoraj wszędzie, wszędzie wokół mnie seks :D I jezu, chyba jestem niewyżyta, ale cholernie podoba mi się relacja między Ludką a Piotrkiem i Ludką a Zbyniem. I porywczość Zbynia też mi się podoba. Cholernie. I generalnie całą resztę wiesz, bo Ci już wcześniej napisałam. Uwielbiam *.*
OdpowiedzUsuńO matulu.
OdpowiedzUsuńMam mieszane uczucia co do Zbyszka, no bądźmy szczerzy, ale powiem Ci, że tutaj to on całkiem zjadliwy jest w połączeniu z zaburzoną logiką i jakąś chorą żądzą udowodnienia Bóg wie czego, no ale boli mnie, że przyćmiewa tego kochanego Piotrka.
Zapowiada się Ciekawie :D I to bardzo:D
OdpowiedzUsuńLudmiła, Piotrek i Zbyszek tworzą ciekawy trójkąt. Zbyszek chce udowodnić, że Ludka nie kocha Piotrka, a ona chyba tak na prawdę sama nie wie czego chce.
Czekam na kolejny:)
Pozdrawiam:*
Zapowiada nam się bardzo emocjonalny trójkącik. *-*
OdpowiedzUsuńLubię, zdecydowanie lubię złego Zbysia. A seks z nim to po prostu najpiękniejsza malowanka dla mojej wyobraźni. *.*
Bardzo wściekły i bardzo seksowny Zbyś.
OdpowiedzUsuńNie lubię Bartmana, tak po prostu z przyzwyczajenia, ale tu może być ciekawie.
OdpowiedzUsuńteż go nie lubię :c
Usuńnapalony Zbyś? Będę. Chociaż ostatnio mi pan Bartman uchami wychodzi.
OdpowiedzUsuńJak zawsze szokujesz i ja właśnie to uwielbiam w Twoich opowiadaniach :D Ludka, z tym panem nie możesz być niczego pewna... Zastanów się dobrze, czego oczekujesz od życia, od siebie, od Zbyszka i chyba najważniejsze, od Piotrka, bo bez tego ani rusz...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na kolejny, nulka ;)
O tak, uwielbiam takie początki z pompą :D Śmiem twierdzić, że Ludka nie kocha Piotrka (swoja drogą czy to jest Cichy Pit czy jakiś inny Piotrek?). Bo gdyby go kochała, nie pozwoliłaby Zbyszkowi się do siebie nawet zbliżyć. Ciekawie się to wszystko zapowiada :)
OdpowiedzUsuńJeśli masz ochotę, zapraszam do siebie na pierwszy rozdział :) http://byc-obojetna.blogspot.com
Będę, mimo, że Zbyś.
OdpowiedzUsuńWyczuwam rozchwianie emocjonalne. I też bym miała dylemat.
OdpowiedzUsuńwiesz, że przez Ciebie polubiłam Zbyszka? No tak. I cholernie źle się z tym czuje.. ;/ ;**
OdpowiedzUsuńSPAM! Tak, jakiż byłby portal blogowy bez spamu?
OdpowiedzUsuńA jestem tu, żeby zaprosić Cię na coś nowego, coś ode mnie, coś z Michała i Aleksa. To właśnie oni czekają na Twoje odwiedziny :)
all-against-us.blogspot.com
Zapraszam! I przepraszam za SPAM... Niezainteresowana? Zignoruj wiadomość.